środa, 10 listopada 2010
Pary podczas kryzysu, Chris Belshaw Mike Strutt
Pary podczas kryzysu, Chris Belshaw Mike Strutt
Przedmowa
Książka ta powstała po przypadkowym spotkaniu na początku lat osiemdziesiątych. Podczas rozmowy odkryliśmy, że nasze doświadczenia z rozpadem małżeństwa składają się na wiedzę, którą chcielibyśmy się podzielić z innymi. Postanowiliśmy połączyć naszą wiedzę na ten temat, a wynikiem tego jest niniejsza książka, poprawiona i zaktualizowana.
W bardzo dużym stopniu odzwierciedla ona doświadczenia nasze oraz innych osób, które musiały się zmierzyć z trudnościami w swoich związkach oraz starały się wypracować konstruktywny rozwód.
W ciągu minionej dekady dokonało się wiele istotnych zmian w podejściu do związków. Zmieniło się także prawo, kładąc większy ciężar na pary, aby znalazły własne rozwiązania. Zawarliśmy tu wiele nowego materiału, ale podstawowy przekaz pozostaje ten sam.
Poradnik ten jest skierowany przede wszystkim do zwykłego czytelnika. Starannie zbadaliśmy strategie i techniki stosowane przez czołowych specjalistów, takich jak: doradcy, prawnicy i mediatorzy, którzy pragną pomóc swoim klientom. Dzięki temu zawarliśmy tu istotne informacje, które pomogą każdemu, kto stoi w obliczu kryzysu w związku.
Specjalistom książka ta daje źródło odniesienia i przegląd najlepszej praktyki, z jaką ich klienci zetkną się w innych obszarach.
Czytelnik w razie konieczności powinien także szukać informacji i porady u specjalistów.
Spis treści
Podziękowania 5
Przedmowa 8
Wstęp 9
Rozdział 1: Dynamika związku 15
W jaki sposób wybieramy partnerów 17
Ludzie są, jacy są - czy to prawda? 19
Szansa na zmianę 22
Co się dzieje w psychice? 27
Wzorce związków 38
Odejście od stereotypów 43
Rozdział 2: Zmiany w małżeństwie 47
Rozdział 3: Nieszczęśliwe małżeństwo 63
Rozdział 4: Znaczenie romansu 87
Rozdział 5: Rozmowa i podejmowanie decyzji 103
Rozdział 6: Specjaliści 145
Lekarze i twój stan zdrowia 150
Duchowni i religia 152
Poradnie małżeńskie 155
Psychoterapia 158
Prawnicy i prawo 162
Mediacja 168
Pieniądze 175
Rozdział 7: Dzieci 181
Rozdział 8: Partnerzy, związki, przyjaciele i przyszłość 213
Wnioski . ...227
Tytuł oryginału Couples in crisis
Projekt okładki i stron tytułowych Barbara Kuropiejska-Przybyszewska
Redaktor prowadzący Zofia Gawryś
Redaktor techniczny Elżbieta Bryś
Korekta Teresa Kępa
Skład i łamanie BELLONA, tel. 022 457 04 42
© Copyright for the Polish edition by Dom Wydawniczy Bellona
Warszawa 2007
© Copyright for the Polish translation by Anna Klingofer Warszawa 2007
Frist Publisher in the UK 1984 by Victor Gollancz Ltd
Revised edition published 1996 by Ward Lock Wellington House, 125 Strand, London WC2R OBB
A Cassell Imprint
Copyright © Chris Belshaw and Michael Strutt 1984, 1987, 1996
Ali rights reserved
Bellona prowadzi sprzedaż wysyłkową swoich książek za zaliczeniem
pocztowym z rabatem do 20 procent od ceny detalicznej.
Nasz adres: Bellona ul. Grzybowska 77, 00-844 Warszawa
Dział wysyłki: tel. 022 457 03 06, 652 27 01
Fax 022 620 42 71
e-mail: biuro@bellona.pl
Internet: www.bellona.pl
www.ksiegarnia.bellona.pl
ISBN 978-83-11-10795-3
Przełożyła Anna Klingofer
'BELLONA
Warszawa
wtorek, 2 listopada 2010
Zmęczeni i wypaleni - co dalej? ŻYCIE DUCHOWE • ZIMA 57/2009, Duchowa oschłość Matki Teresy, O. Józef Augustyn
ŻYCIE DUCHOWE -ZIMA 57/2009
Zmęczeni i wypaleni - co dalej
STANISŁAW MORGALLA SJ Wypalenie - palący znak czasu?
TOMASZ KOT SJ O zmęczeniu, które chroni człowieczeństwo
KS. JÓZEF NAUMOWICZ Odpocznienie w Bogu u Ojców pustyni
JÓZEF AUGUSTYN SJ Duchowa oschłość Matki Teresy
KS. ALFONS J. SKOWRONEK Krótki esej o stresie
PAWEŁ KOSIŃSKI SJ Jezus trudzący się dla człowieka
JACEK PRUSAK SJ Problemy emocjonalne osób duchownych
JAKUB KOŁACZ SJ Sukces, który zabija
ZOFIA ZARĘBIANKA Słuchać i rozumieć
WALTER HILTON Traktat dla pobożnego człowieka
ANDRZEJ KOŁACZKOWSKI-BOCHENEK Nie idź tam, człowieku
Duchowość Ćwiczeń
KRZYSZTOF DYREK SJ O pokusach i skrupułach u św. Ignacego Loyoli
modlitwa i życie
BENEDYKT XVI Kontemplując Świętą Hostię
KARD. STANISŁAW DZIWISZ Serce Jezusa
JÓZEF BREMER SJ Modlitwa Serena Kierkegaarda
RYSZARD KEMPIAK SDB Poznać, kim jest Jezus
misyjne drogi Kościoła
TADEUSZ GIENIEC CSSR Misje ludowe w Boliwii
Rozmowy duchowe
Dziurawy but enkawudzisty Rozmowa z Ryszardem Kaczorowskim
Miłość i służba Rozmowa ze Stanisławem Pomykała SJ
Jeszcze wiele mam do zaśpiewania Rozmowa z Krzysztofem Krawczykiem
O sztuce spowiadania Rozmowa z Elżbietą Sujak i Józefem Augustynem S J
Świadectwa
MAREK SKWARNICKI Stanisław Musiał SJ - mój przyjaciel
MARIA RAFAELA OD ŚW. JÓZEFA OCD Z Syberii do Karmelu
Słowo, odraz, czyn
MONIKA SKARŻYŃSKA Kaplica Sykstyńska
ANNA WOŹNIAKOWSKA Siedem bram Jerozolimy Pendereckiego
PRZEMYSŁAW TOBOŁA Razem, ale osobno
Lektury
ogłoszenia
ŻYCIE DUCHOWE • ZIMA 57/2009
Józef Augustyn S J, Duchowa oschłość Matki Teresy
„Jeśli kiedykolwiek będę Świętą
- na pewno będę Świętą od «ciemności».
Będę ciągle nieobecna w Niebie
- aby zapalać światło tym,
którzy są w ciemności na ziemi".
(Matka Teresa z Kalkuty)
-
Bł. Matka Teresa z Kalkuty była niekwestionowaną świętą dla wszystkich: dla ubogich i bezdomnych, prostych ludzi z ulicy, hierarchów kościelnych, a także - o co może najtrudniej - dla możnych tego świata, którzy zazwyczaj nie interesują się specjalnie działalnością Kościoła. Przez całe dziesięciolecia należała do znanych i cenionych postaci. Wielu mówiło o niej jako o najbardziej wpływowej kobiecie XX wieku. „Jaśniała niczym gwiazda na tle ciemnej, szpecącej rzeczywistości naszych czasów. Jej miłość do wszystkich dzieci Bożych - bez względu na ich kolor skóry czy wiarę - kruszyła mury dzielące ludzkość. Zakonnica odmieniała każde życie, które dotknęła. «Opaszemy świat łańcuchem miłości» - mówiła swoim siostrom" 1. Wielcy tego świata wyrażali swój podziw dla niej, przyznając jej prestiżowe nagrody i wyróżnienia, wśród nich Pokojową Nagrodę Nobla (1979 rok). „Skromnym polskim akcentem było uhonorowanie Matki Teresy Nagrodą św. Brata Alberta oraz udekorowanie jej Krzyżem Komandorskim św. Brygidy"2. Ona sama nie przywiązywała jednak wielkiej wagi do medali, nagród i odznaczeń. Trzymała je w tekturowym pudełku w swojej skromnej zakonnej celi.
Wielkie dzieło
Matka Teresa, która kilkakrotnie odwiedziła Polskę i tu założyła jeden z nowicjatów Zgromadzenia Misjonarek Miłości, wpisała się głęboko w świadomość także Polaków, szczególnie ludzi młodych. Wystarczy wspomnieć, że w 2002 roku polscy gimnazjaliści, tworząc „Złotą Listę Autorytetów", obok Jana Pawła II umieścili na niej właśnie Matkę Teresę3.
Ostatni raz Święta z Kalkuty gościła w naszym kraju dwa lata przed swoją śmiercią, w czerwcu 1995 roku. Była wówczas między innymi gościem Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie. Opowiedziała alumnom o Zgromadzeniu Misjonarek Miłości, dając piękne świadectwo miłości do Jezusa i ubogich: „W tej chwili jesteśmy w stu dwudziestu sześciu krajach, mamy pięćset pięćdziesiąt pięć domów dla ubogich, «tabernakulów». W naszym zgromadzeniu mamy siostry czynne i kontemplacyjne, braci czynnych i kontemplacyjnych. [...] Celem zgromadzenia jest zaspokojenie Pana Jezusa Ukrzyżowanego w Jego miłości do dusz ludzkich poprzez pracę nad zbawieniem i uświęceniem najbiedniejszych z biednych. [...] Mamy domy dla umierających, dla niechcianych, dla umysłowo i fizycznie chorych, dla tych, którzy są wyrzuceni na margines społeczny. Mamy także centrum rehabilitacyjne dla trędowatych. [...] Wszystkim świadczymy czułą miłość. Aby móc wykonać tę pracę, potrzebujemy głębokiego życia modlitwy i ofiary. [...] Mamy w tej chwili sześć nowicjatów. Jeden w Kalkucie, jeden w Rzymie, jeden w Polsce, jeden na Filipinach, jeden w Ameryce i jeden w Nairobi w Afryce4. Wszystkie nowicjaty są pełne. Jest to coś pięknego, jak bardzo Pan Bóg kocha biednych, dając dużo powołań". Opowiadając o pracy zgromadzenia, Matka Teresa podkreśliła całkowitą bezinteresowność zaangażowania Misjonarek Miłości na rzecz ubogich: „Nie otrzymujemy żadnego wynagrodzenia od rządu ani od Kościoła za pracę, którą wykonujemy. Jesteśmy tak jak ptaki i kwiaty Boże, które zależą zupełnie od Bożej Opatrzności. Jest to coś wspaniałego, jak bardzo Boża Opatrzność przychodzi w danym momencie z pomocą. [...] Codziennie modlimy się cztery godziny. Takim wspaniałym darem Pana Boga dla nas jest nasza codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu"5.
Matkę Teresę postrzegano przede wszystkim jako kobietę wielkiego sukcesu. Energiczna, stanowcza, w sprawach zasadniczych nieugięta, była jednak zawsze uśmiechnięta i pełna życzliwości dla wszystkich, szczególnie dla ubogich. Choć zapracowana, pozostawała bardzo spokojna i robiła wrażenia, jakby miała czas dla każdego, kto potrzebuje jej pomocy. Stąd też ogromnym zaskoczeniem dla wszystkich stały się jej niepublikowane za życia osobiste teksty, w których święta uskarżała się na swoje wielkie wątpliwości duchowe, niezdolność do modlitwy, wewnętrzną oschłość i ciemności wiary. Jakaż gehenna duszy musiała podyktować jej słowa: „Niebo nic nie znaczy, dla mnie wygląda jakby było puste. Chciałabym być nikim, nawet dla Boga"6.
U mnie w duszy ciemno
Aby zrozumieć pełniej ciemności duszy Matki Teresy oraz wewnętrzne udręki, które się z nią wiązały, przytoczmy fragmenty jej listów pisanych do kierowników duchowych oraz innych osób, którym w sekrecie powierzała stan swojej duszy. W ten sposób szukała nie tyle ukojenia i pociechy, ile raczej światła i duchowego wsparcia.
„Proszę o modlitwę — bo wszystko we mnie jest ścięte lodem. — Tylko ta ślepa wiara pomaga mi przetrwać, bo w rzeczywistości wszystko jest dla mnie ciemnością. Najważniejsze jest, aby naszemu Panu przypadła cała radość —ja naprawdę się nie liczę" (Pisma, s. 223).
„Chcę powiedzieć coś Waszej Eminencji - ale nie wiem, jak to wyrazić. Gorąco pragnę - pełnym bólu pragnieniem bycia wszystkim dla Boga - być świętą w taki sposób, żeby Jezus mógł w pełni żyć swoim życiem we mnie. Im bardziej ja chcę Jego — tym mniej sama jestem chciana. — Chcę kochać Go tak, jak jeszcze nigdy dotąd nie byłam kochana - a mimo to trwa we mnie głębokie uczucie oddzielenia od Niego — ta straszna pustka, to poczucie nieobecności Boga. [...] Nie uskarżam się - chcę tylko przez cały czas iść razem z Chrystusem" (Pisma, s. 225).
„Bardzo proszę o modlitwę, żeby Bóg zechciał zabrać z mojej duszy tę ciemność chociaż na kilka dni. Bo czasami agonia tej udręki jest tak wielka, a jednocześnie tęsknota za Nieobecnym tak głęboka, że jedyną modlitwą, jaką jeszcze mogę wypowiadać, są słowa — Najświętsze Serca Jezusa, ufam Tobie - będę zaspokajać Twoje pragnienie dusz" (Pisma, s. 226).
„W mojej duszy tak wiele jest sprzeczności. - Tak dominująca tęsknota za Bogiem - tak dojmująca, że bolesna - nieustanne cierpienie - a mimo to jestem przez Boga niechciana - odrzucona - pusta - bez wiary - bez miłości bez zapału. - Dusze mnie nie pociągają. - Niebo nic nie znaczy - dla mnie wygląda jak puste miejsce — myśl o nim nic dla mnie nie znaczy, a mimo to ta dręcząca tęsknota za Bogiem. - Bardzo proszę o modlitwę, żebym wciąż się do Niego uśmiechała mimo wszystko. Bo jestem tylko Jego -więc On ma wszelkie prawa do mnie. Jestem całkowicie szczęśliwa, że jestem nikim nawet dla Boga" (Pisma, s. 232-233).
„Proszę Waszą Eminencję o modlitwę, żebym miała odwagę, by wciąż się uśmiechać do Jezusa. — Trochę rozumiem męki piekielne — bez Boga. Brakuje mi słów, by wyrazić to, co chcę powiedzieć, ale w miniony Pierwszy Piątek - świadomie ofiarowałam się Najświętszemu Sercu, że przetrwam nawet wieczność w tym straszliwym cierpieniu, jeżeli to da Mu teraz trochę więcej radości — albo miłość choćby jednej duszy. Chcę o tym porozmawiać, a mimo to się nie udaje - nie znajduję słów, by wyrazić głębię tej ciemności. Mimo tego wszystkiego jestem Jego maleńką- i kocham Go - nie za to, co daje, ale za to, co zabiera" (Pisma, s. 236).
„Bardzo proszę o modlitwę - tęsknota za Bogiem jest strasznie bolesna, a mimo to ciemność staje się coraz większa. Cóż za sprzeczność mam w duszy. - Ból, jaki mam w sobie, jest tak wielki - że naprawdę cały ten rozgłos i ludzkie gadanie nie wywołują we mnie żadnych odczuć. Niech Wasza Eminencja prosi Matkę Bożą, żeby była mi Matką w tych ciemnościach" (Pisma, s. 238).
„U mnie w duszy - nie potrafię Ojcu powiedzieć -jak tam ciemno, jak pełno bólu, jak strasznie. - Moje uczucia są takie zdradliwe. - Czuję, jakbym «odmawiała Bogu», a jednak największa i najtrudniejsza do zniesienia -jest ta straszliwa tęsknota za Bogiem. -Proszę o modlitwę, żebym na rozmowę z Ojcem. - Po prostu bardzo pragnę porozmawiać - i zdaje się, że tę zdolność On także mi zabrał. - Nie będę się uskarżać. - Przyjmuję Jego świętą Wolę tak, jak do mnie przychodzi" (Pisma, s. 333).
„Chciałam porozmawiać z Ojcem w Bombaju - ale nawet nie próbowałam nic zrobić, żeby to umożliwić. — Jeżeli piekło istnieje — to musi to być to. Jak strasznie jest być bez Boga - nie ma modlitwy - nie ma wiary - nie ma miłości. - Jedyne, co wciąż pozostaje — to przekonanie, że dzieło jest Jego - że Siostry i Bracia są Jego. -1 uparcie się tego trzymam, jak tonący, który nie ma niczego innego, chwyta się brzytwy. - A jednak, Ojcze - mimo tego wszystkiego - chcę być Mu wierna - zużywać się dla Niego, kochać Go nie za to, co daje, ale za to, co zabiera - być do Jego dyspozycji. - Nie proszę Go, by zmienił swoje postępowanie wobec mnie czy swoje plany wobec mnie. - Proszę Go tylko, aby się mną posługiwał" (Pisma, s. 339).
„Niech mi Ojciec wybaczy, że prosiłam Ojca o przyjazd, a potem nic Ojcu nie powiedziałam. - To Ojcu pokazuje, jak strasznie pusta jest moja dusza. [...] Wiem, że to tylko uczucia -bo moja wola jest nierozerwalnie związana z Jezusem, a zatem z Siostrami i Ubogimi" (Pisma, s. 348-349).
„Obojętność" Boga - tęsknota Matki Teresy
Czytając i medytując niezwykłe wyznania duchowe Matki Teresy, uderza przede wszystkim jej wielka samotność. Czuje głęboką potrzebę podzielenia się swoim ciężarem z osobami zaufanymi, a mimo to nie znajduje słów, aby opisać swój stan wewnętrzny. Choć zaskakuje bogactwo używanych obrazów i pojęć, to jednak jest ono wyrazem bezradności języka Matki Teresy. Opowiadając, dobrze wie, że nie jest w stanie wyrazić do końca tego wszystko, czego doświadcza. Wszystkie słowa pocieszenia i wszelkie rady, jakie dawali jej najbardziej wytrawni kierownicy duchowi, przyjmowała ze zrozumieniem i wdzięcznością, jednak nie przynosiły jej one większej wewnętrznej ulgi, ponieważ „dziwnie" do niej nie pasowały.
Matka Teresa czuje się głęboko upokorzona przeżywanymi stanami duszy i zawsze — ilekroć mówi lub pisze o swoich wewnętrznych ciemnościach —jest skrępowana, zawstydzona i onieśmielona. Po wielu latach życia w tym stanie, gdy nabrała już pewnego dystansu do swych wewnętrznych doświadczeń, będzie błagała kierowników duchowych, by zniszczyli jej listy. „Ojciec [Van Exem] ma wiele listów, jakie do niego pisałam. [...] Proszę, czy mogłabym je dostać - bo były jedynie wyrazem mojej duszy w tamtym czasie. Chciałabym spalić wszystkie papiery, które ujawniają cokolwiek na mójnie okazała się Judaszem dla Jezusa w tej pełnej bólu ciemności. Czekałam temat. - Proszę, Waszą Eminencję, błagam Waszą Eminencję, by zechciał Wasza Eminencja spełnić to moje pragnienie" (Pisma, s. 15).
Ciemności duszy i oschłości wewnętrzne Matki Teresy nie dotykają jednak jej woli i miłości do Jezusa. Z jednej strony doświadcza chłodu, obojętności, obcość Boga i Jego miłości, ale z drugiej —wielkiej tęsknoty za Nim i gorącego pragnienia bezwarunkowego powierzenia się Mu i Jego miłości. Ból wewnętrzny, który porównuje do doświadczenia piekła, rodził się właśnie z owego zderzenia: odczucia „zimna" i „chłodu" Boga z doświadczeniem żaru swego serca; obojętności ze strony Pana z jej nieukojoną tęsknotą za Nim; odczucia całkowitego milczenia Boga z j ej żarliwą deklaracją miłości; doświadczenia nieobecności Boga z jej nieustanną modlitwą i „przytomnością" wobec Pana. Ta właśnie przepaść między brakiem odczucia obecności Boga a j ej tęsknotą za Nim stała się otchłanią, piekłem Matki Teresy.
Doświadczenie bycia porzuconą przez Boga i ból wewnętrzny nie oddalały jej od Niego. Wręcz przeciwnie. Nieustannie w szczerych rachunkach sumienia, w spowiedziach, w rozmowach z kierownikami duchowymi pytała siebie, czy ona sama nie jest przyczyną tych stanów. Mając świadomość bezinteresowności swojej służby dla Boga i ludzi oraz czystości sumienia, w chwilach cierpienia w bezradny sposób powierzała się Bogu, deklarując kolejny raz całkowitą przynależność tylko do Niego. Im bardziej czuła się wewnętrznie osamotniona, porzucona i niechciana przez Boga, tym głębiej doświadczała tęsknoty za Panem i pragnienia miłowania Go.
Apostolski wymiar ciemności duszy
Choć bardzo trudno było przyjąć Matce Teresie bolesny stan swej duszy, choć wbrew nadziei szukała pocieszenia i ukojenia, to jednak przeczuwała sens swego bezmiernego cierpienia. W ten sposób Jezus zapraszał ją do uczestnictwa w Jego wyrzeczeniu się wszystkiego, całkowitym oddaniu się do dyspozycji Ojcu oraz „tajemniczej" tęsknocie za Nim. Jak Jezusowe doświadczenie opuszczenia Go przez Ojca było dźwiganiem udręki, cierpienia i nieprawości całej ludzkości, tak Matka Teresa dźwigała te same udręki, cierpienia i nieprawości swoich ubogich. To dzięki osobistemu cierpieniu rozumiała ich i współczuła im jak nikt inny. Po opublikowaniu prywatnych listów Matki Teresy, poprzez które uczyniła i nas świadkami swej bolesnej tajemnicy, rozumiemy lepiej źródło niezwykłej skuteczności jej posługi i dynamizmu jej apostolskiego dzieła.
Matka Teresa była świadoma, że założone przez nią zgromadzenie miało początek w prywatnym ślubie, jaki złożyła w 1942 roku, aby „Bogu nie odmawiać niczego". Swojemu kierownikowi duchowemu pisała, że chciała w ten sposób dać Panu „coś bardzo pięknego" i „bez zastrzeżeń". „Oddanie się Bogu w pełni jest sposobem, aby przyjąć Go samego. Ja dla Boga, a Bóg dla mnie. Żyję dla Boga i rezygnuję ze swojego «ja», i w ten sposób sprawiam, że za mnie żyje Bóg" (Pisma, s. 48-49). Kiedy cztery lata później, 10 września 1946 roku, jadąc pociągiem z Kalkuty do Dardżylingu nawiedziła ją myśl, aby porzucić wszystko i pójść służyć najbiedniejszym z biednych w slumsach, Matka Teresa nie miała wątpliwości, że było to pragnienie Jezusa - Jego wola. Był to -jak sama powie - Dzień Natchnienia (por. Pisma, s. 47-53).
W regułach zgromadzenia Matka Teresa określa jego najważniejsze cele: „Celem ogólnym Misjonarek Miłości jest zaspokajanie pragnienia Jezusa Chrystusa na Krzyżu, pragnienia miłości i dusz". Święta z Kalkuty przypomni o tym swoim siostrom w liście do całego zgromadzenia: „Wszystko u Misjonarek Miłości istnieje tylko po to, by zaspokoić pragnienie Jezusa. Jego słowo: «Pragnę», na ścianach każdej kaplicy Misjonarek Miłości, nie pochodzi tylko z przeszłości, ale jest żywe tu i teraz, wypowiedziane do Was. Wierzycie w to? [...] Dlaczego Jezus mówi: «Pragnę»? Co to znaczy? To «coś», co tak trudno wyjaśnić słowami. «Pragnę» - to znacznie głębsze słowo niż gdyby Jezus powiedział po prostu: «Kocham Was». Dopóki nie będziecie wiedziały, i to w bardzo osobisty sposób, że Jezus Was pragnie -nie będziecie w stanie poznać tego, kim On chce dla Was być" (25 III 1993).
Do rangi symbolu urastają okoliczności śmierci Matki Teresy. Kiedy umierała 5 września 1997 roku w późnych godzinach wieczornych, otoczona miłością i życzliwością swoich sióstr, nagle na skutek awarii prądu cała Kalkuta pogrążyła się w ciemnościach. Tak odeszła do Pana ta, która choć sama przeżywała dręczące ją nocne ciemności duszy, „przyniosła całemu światu tak wiele światła" (por. Pisma, s. 447).
Józef Augustyn S J (ur. 1950), rekolekcjonista, kierownik duchowy, profesor Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum" w Krakowie. Ostatnio opublikował: Przewodnik po ojcostwie; Przewodnik po przyjaźni', Przewodnik po rozterkach młodości.
1 (E. Murray Stone, Błogosławiona Matka Teresa. Życie w miłości, Kraków 2003, s. 116.).
2 S. Zalewski, Od tłumacza, [w:] Matka Teresa z Kalkuty, Myśli, Warszawa 2001,
s. 13.
3 Por. P. Zuchniewicz, Matka Teresa z Kalkuty, Kraków 2002, s. 5.
4 Według danych z 2004 roku do Zgromadzenia Misjonarek Miłości należy ponad 5 tysięcy sióstr, które pracują w 130 krajach świata. Zgromadzenie posiada około 740 domów, między innymi: 116 w Europie, 80 w Azji, 94 w Afryce, 166 w Ameryce Północnej i Południowej oraz 25 w Oceanii. Nowicjaty zgromadzenia znajdują się w: Indiach, Polsce (w Zaborowie), Afryce, Ameryce i na Filipinach.
5 Z przemówienia Matki Teresy na spotkaniu z alumnami Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie, l czerwca 1995 roku.
6 Por. Matka Teresa z Kalkuty, Pójdź, bądź moim światłem. Prywatne pisma,, Świętej z Kalkuty", Kraków 2008, s. 232-233. Dalej: Pisma.
Dialog międzyreligijny, ŻYCIE DUCHOWE 'JESIEŃ 56/2008, Zasłaniam się modlitwą niczym murem obronnym, Józef Augustyn SJ
ŻYCIE DUCHOWE 'JESIEŃ 56/2008
Dialog międzyreligijny
ZBIGNIEW KUBACKI SJ Chrześcijaństwo a dialog międzyreligijny
JANUSZ SALAMON SJ Prawda w dialogu religii
ZBIGNIEW KUBACKI SJ Czy chrześcijanie potrzebują innych religii?
JAN M. BEREZA OSB Wierność własnej religii a dialog międzyreligijny
JACEK BOLEWSKI SJ Chrystus obecny wszędzie...
MAREK BLAZA SJ Kościół katolicki a religie niechrześcijańskie
KS. ALFONS J. SKOWRONEK Religia jako fundamentalna postawa człowieka
RYSZARD ZE ŚWIĘTEGO WIKTORA Benjamin Minor
KS. DARIUSZ JASTRZĄB Życie jest w nas samych
ALEXANDRA PLESHOYANO Wypowiedzieć imię Boga
ANDRZEJ P. BIEŚ SJ Św. Stanisław Kostka
Duchowość ćwiczeń
FRANZ MEURES SJ Ćwiczenia duchowne i psychoterapia
Modlitwa i życie
BŁ. KAROL DE FOUCAULD Miejmy nadzieję
JÓZEF AUGUSTYN SJ Zasłaniam się modlitwą niczym murem obronnym
Modlitwa przy udzielaniu sakramentu święceń
Misyjne drogi Kościoła
VINCENZO POGGI SJ Jezuici i islam
JAROSŁAW DURAJ SJ Kościół katolicki w Chinach
Rozmowy duchowo
Afryka to inny świat Rozmowa z kard. Adamem Kozłowieckim SJ
Wyszliśmy spod płaszcza Gogola Rozmowa z Leonidem Ostrowskim
Chrześcijanin w obliczu judaizmu Rozmowa z Bernardem M. Alterem OSB
Kościół w Australii Rozmowa z Eugeniuszem Ożogiem SJ
Świadectwa
BOŻENA KOPYLNIK Każdego dnia rano padam na kolana
KS. JÓZEF DZIEKOŃSKI Odnowa wiary na Polesiu Mozyrskim
KATARZYNA SZARANIEC Dar słabości
Słowo, obraz czyn
AGNIESZKA RYDZ Brat Karola Wojtyły
MONIKA SKARŻYŃSKA Znak wszechmogącego Boga
ANNA WOŹNIAKOWSKA Missa pro pace Kilara
JÓZEF AUGUSTYN SJ Nieśmiałość u źródeł zbrodni
KATARZYNA STOKŁOSA Drzwi dla wszystkich stoją otworem
Lektury
Ogłoszenia
Zasłaniam się modlitwą niczym murem obronnym
Józef Augustyn SJ
ŻYCIE DUCHOWE • JESIEŃ 56/2008
Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mt 18,3). Dlaczego Jezus tak mówi? Ponieważ w królestwie niebieskim, które On przynosi, człowiek nic nie bierze sobie sam, ale wszystko otrzymuje wyłącznie jako łaskę i dar. Stawać się jak dziecko, to prosić jak dziecko, otrzymywać jak dziecko i jak dziecko dziękować.
Jest nam niezmiernie trudno uwierzyć, że w wymiarze królestwa niebieskiego wszystko jest darem oraz łaską i że nic do nas nie należy. Dzieła, które prowadzimy, role i funkcje, które spełniamy, muszą być postrzegane jako dzieła królestwa niebieskiego, a nie nasze. I choć są one „na tym świecie" i mają swój ziemski wymiar, to jednak nie mogą być „z tego świata", to znaczy: nie mogą odzwierciedlać mentalności „tego świata", jego namiętności i grzechu, jego dążenia do zysku, rywalizacji i własnej chwały.
l. Jeżeli zapomnimy choćby na moment, że prowadzimy dzieła należące do królestwa niebieskiego, wówczas wszystko to, co robimy, stanie się natychmiast miejscem szukania siebie: własnego uznania czy korzyści materialnej; słowem miejscem realizacji siebie. To prawda, że nasze dzieła i pełnione funkcje są wcielone w ten świat. Dlatego to oczywiste, że czynnik ludzki - psychologiczny, społeczny, ekonomiczny czy polityczny -jest integralną częścią naszego zaangażowania. Ów ziemski wymiar musi być jednak przeniknięty wymiarem duchowym i moralnym, wymiarem królestwa niebieskiego.
Jak we wszystkie ludzkie dzieła, tak i w dzieła królestwa Bożego prowadzone na ziemi wpisane jest zagrożenie i niepewność tego świata: nie pewność polityczna, społeczna czy ekonomiczna. Ale niepewność ta oraz związane z nią trudności, kłopoty i cierpienia nie mogą być postrzegane wyłącznie jako przeszkody, a raczej jako wezwanie do nawrócenia i wzrostu wiary. Świadczą one najlepiej, że „nasze dzieła" nie są nasze, a „nasze plany" muszą być nieustannie poddawane działaniu Ducha Bożego oraz rozeznawane na osobistej i wspólnotowej modlitwie. Fakt, że jedne dzieła w Kościele umierają, a na ich miejsce rodzą się nowe, jest znakiem żywotności królestwa niebieskiego.
2. Modlitwa i tylko ona może zagwarantować, że nasze apostolskie planowanie wpisze się w dzieło królestwa niebieskiego. Bez usilnej modli twy, osobistej i wspólnotowej, plany te byłyby wyłącznie nasze. I choć zewnętrznie mogłyby wyglądać okazale, stałyby się jednak jałowe i bezpłodne. Niekiedy skarżymy się Jezusowi jak Szymon Piotr: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy (Łk 5, 5), ale zapominamy przy tym, że pracowaliśmy bez Niego: jedynie z własnej inicjatywy i tylko własnymi siłami. Kiedy nasze działanie zaczynamy od modlitwy, wówczas Jezus inspiruje nas i kieruje naszymi poczynaniami. Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów (Łk 5, 4) - powie Pan do swego ucznia i słowa te zapewnią owocność pracy Piotra i jego towarzyszy.
Pierwszym dziełem dla każdego z nas jest nasze własne życie duchowe i moralne, codzienna modlitwa, przejrzystość, fundamentalny szacunek dla bliźniego oraz współczucie. Wszyscy doskonale to wiemy, ale często o tym zapominamy. Modlitwa jest nam potrzebna do życia jak powietrze, woda i codzienny chleb, bez których człowiek umiera. W każdy dzień potrzebujemy oddychać Bogiem, pić z Jego źródła miłości i karmić się Jego łaską. Tylko jeśli nasze życie będzie zakorzenione w Nim, stanie się dobre i szczęśliwe, a prowadzone przez nas dzieła będą skuteczne. Bez modlitwy i życia duchowego zaczniemy zachowywać się nielogicznie, nierozumnie, a na wet destrukcyjnie i bezsensownie, niszcząc to, co sami wcześniej zbudowaliśmy, i krzywdząc innych. I właśnie dlatego winniśmy traktować modlitwę jako podstawowe nasze dzieło i najważniejszą odpowiedzialność.
Szczególnej modlitwy potrzebują nasze relacje z bliźnimi, tak często naznaczone ludzką ułomnością. Dzięki modlitwie możemy naprawdę po znać, co jest źródłem nieporozumień i konfliktów. Modlitwa pozwala przekraczać nasze negatywne emocje rozżalenia, gniewu i złości wobec bliźnich, a przyjmować postawy miłosierdzia i współczucia. Modlitwa otwiera zamknięte serca; podpowiada nam, jak winniśmy się zachować w sytuacjach konfliktowych. Św. Marek Eremita doradza: „Lepiej jest ze czcią pomodlić się za bliźniego, niż przy każdej okazji go napominać".
Modlitwa wprowadza ład, porządek i harmonię w nasze życie i dzieła. Nadaje im właściwy kierunek; wskazuje na cele: ten doczesny oraz ten wieczny - osiągnięcie pełni królestwa niebieskiego. Modlitwa jest konieczna szczególnie wówczas, kiedy jesteśmy kuszeni do zachowań dwuznacznych moralnie. Ona demaskuje pokusy i porządkuje świat ludzkich pragnień i po trzeb. Ewagriusz z Pontu naucza: „Ci, którzy gromadzą w sobie urazy i smutki, a chcą się modlić, podobni są do czerpiących wodę po to, by wlać ją do dziurawego dzbana. [...] Modlitwa to osłona przed smutkiem i zniechęceniem".
3. Aby nasze działanie mogło być owocne, musimy - odwołując się do przykładu i nauki Jezusa - zostawić na chwilę wszystkie prace i dzieła, opuścić na czas modlitwy braci i siostry, by udać się na „miejsce pustynne" lub zamknąć się „w izdebce". Tylko tak możemy się oddać wyłącznie do dyspozycji Boga. Otwierając przed Nim nasze serca, słuchając z uwagą Jego słowa, poznamy, czego On od nas pragnie i do czego nas wzywa. Tyl ko w ten sposób możemy oddzielić naszą wolę od Jego woli, nasze myśli od Jego myśli oraz nasze działania od Jego działań.
Doskonale rozumiała to Etty Hillesum, holenderska Żydówka, która w czasie drugiej wojny światowej zgłosiła się dobrowolnie do obozu koncentracyjnego w Westerborku, by służyć ludziom. Ta dzielna kobieta w swoim dzienniku pisała: „Zasłaniam się modlitwą niczym murem obronnym. Zaszywam się w modlitwie jak w klasztornej celi, po czym wychodzę na zewnątrz bardziej «pozbierana» i silniejsza. Ukrywanie się w zamkniętej celi modlitwy staje się dla mnie rzeczywistością i koniecznością. Wewnętrzne skupienie wznosi wysokie mury wokół mnie, za którymi odnajduję samą siebie, za którymi wyłonię się jednolita z rozproszenia. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że nadejdzie w końcu czas, kiedy będę klęczeć przez parę dni, dopóki nie poczuję, że otaczają mnie wały ochronne, za którymi nie grozi mi bezkształtność, zagubienie i upadek".
4. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15, 5) -mówi Jezus. Dzięki modlitwie jesteśmy w stanie oddawać Bogu całe nasze życie i wszystkie nasze codzienne sprawy: te przeżywane świadomie za dnia i te, których nie jesteśmy jeszcze świadomi, a które ujawniają się przez nasze senne marzenia, nieraz pełne niepokoju i obawy o nas samych i naszą przyszłość.
Nie tylko prowadzone przez nas dzieła są darem i łaską, ale pozostaje nią przede wszystkim zaproszenie do modlitwy i nasze trwanie przed Pa nem. Jezus nie powołał nas bowiem jedynie do tego, abyśmy dla Niego pracowali, ale najpierw po to, byśmy z Nim przebywali, poznawali Go, miłowali i naśladowali.
Modlitwa jest najgłębszym źródłem radości życia. Zaiste, jeden dzień w przybytkach Twoich lepszy jest niż innych tysiące; wolę stać w progu domu mojego Boga, niż mieszkać w namiotach grzeszników. Bo Pan Bóg jest słońcem i tarczą, Pan hojnie darzy laską i chwalą, nie odmawia dobrodziejstw postępującym nienagannie (Ps 84, 11-12).
Młody Tomasz Merton pisał w dzienniku: „Teraz dzięki Tobie modlę się przez cały dzień w wielkim pragnieniu, powtarzając wciąż od nowa: Pozwól mi należeć tylko do Ciebie, oddać Tobie wszystko. Kiedy się nie modlę, bywam oschły i chory. Kiedy się modlę, czasem dajesz mi niezmącony, najdyskretniejszy spokój. Nie mogę przestać! Nigdy nie wolno mi przestać się modlić! To boli, gdy przestaję się modlić".
Józef Augustyn S J (ur. 1950), rekolekcjonista, kierownik duchowy, profesor Wyższej Szkoły Filozoflczno-Pedagogicznej „Ignatianum" w Krakowie. Ostatnio opublikował: Przewodnik po przyjaźni', Przewodnik po rozterkach młodości', O tym, co w życiu ważne.
czwartek, 28 października 2010
Twoje życie. O życiu, rodzinie, małżeństwie, płciowości, miłości - rozmowy z dziewczyną, Karol Meissner OSB, Bolesław Suszka
"CZĘŚĆ l
CZY NASZE ŻYCIE MA SENS?
1. Dla kogo i po co piszemy?
Pragniemy, byś biorąc tę książkę do ręki miała świadomość, że piszemy myśląc przede wszystkim
0 Twojej przyszłości. Przecież przyjdzie chwila, w której zapewne Ty i ogromna większość Twoich koleżanek założycie rodzinę. Chodzi nam o to, byś o tym myślała. Jest to sprawa, która dotyczy nie tylko Ciebie. Pisząc, myślimy również o Twoim przyszłym mężu, którego - rzecz jasna - najprawdopodobniej jeszcze w ogóle nie znasz, a który przecież żyje. Jak by to dobrze było, by tam, gdzie jest, myślał też, tak jak Ty, o swym przyszłym małżeństwie i rzetelnie do niego się przygotowywał. Chodzi nam też o dzieci, którym przekażecie życie. Chodzi nam wreszcie o nasz naród, o naszą Ojczyznę. Przecież takie jest społeczeństwo, jaka jest rodzina.
Niektóre z Was żyją w pogodnej atmosferze rodzinnej. Jest to nieoceniony wprost skarb. Są jednak również
1 takie, które nie czują się dobrze w swoim domu rodzinnym. Wiecie, jak to boli. Chodzi więc o to, żebyście umiały stworzyć Waszym dzieciom takie warunki życia, w których by się czuły jakoś bardziej po ludzku, niż te spośród Was, które wśród swoich czują się wyobcowane i samotne.
Jedne i drugie powinnyście przemyśleć źródła powodzenia małżeństw, które znacie, czy ich niepowodzenia, nawet jeśli to miałoby dotyczyć Waszych rodziców.
Nie chodzi bynajmniej o ich krytykowanie. Chodzi o to, byście rozsądnie i bystro obserwując życie, przemyślały głęboko swoje spostrzeżenia, umiały oceniać fakty i wyprowadziły właściwe wnioski, przydatne dla Waszego własnego życia.
2. Pragniemy się Tobie przedstawić
Nie chcemy, byś nie wiedziała kim jesteśmy. Anonimowość jest niepożądana w sprawach, o których piszemy. Pozwól zatem, że jako autorzy przedstawimy się Tobie.
Bolesław jest mężem, ojcem i dziadkiem. Wraz z żoną wychowali czworo dzieci, które są już dorosłe. Jest biologiem i pracuje naukowo w jednym z instytutów Polskiej Akademii Nauk. Od wielu lat interesuje się wszystkim, co się wiąże z wychowaniem do życia w rodzinie. Ma liczne kontakty z grupami małżeństw, często spotyka się z młodzieżą. Jest czynny w dusz pasterstwie rodzin.
Karol wybrał inną drogę życia. Ukończył studia medyczne. Już jako lekarz wstąpił do zakonu benedyktynów, w którym został kapłanem. Zdając sobie sprawę z tego, jak zasadnicze znaczenie w życiu osobistym ludzi i w życiu społecznym ma małżeństwo, rodzina i wychowanie, wiele czasu poświęca na spotkania z ludźmi potrzebującymi rady i pomocy.
Łączy nas przyjaźń. Dostrzegamy, jak wiele cierpień sprawiają małżeństwom, dzieciom i młodzieży konflikty rodzinne. Nie chcemy bezczynnie na to patrzeć. Widzimy, że istnieją łatwo dostępne publikacje, których autorzy podchodzą do tych ważnych problemów bez należytego poczucia odpowiedzialności za dobro ludzi Chcemy więc omówić z Tobą to wszystko z innego stanowiska. Po prostu INACZEJ, z myślą o Twoim życiu. Stąd tytuł tej książki.
Jesteśmy katolikami. Wierzymy, że Bóg nas mądrze stworzył. Dał nam rozum, byśmy Go mogli poznać. Przecież nam się objawił. Jesteśmy przeświadczeni.
że nie może być sprzeczności między rzetelnym poznaniem naukowym a wymaganiami moralnymi stawianymi przez naszą wiarę. Jeśli sumiennie przemyślisz sprawę dojdziesz i Ty do wniosku, że wierność zasadom moralności chrześcijańskiej jest rzeczywistym dobrem zarówno dla każdego z nas, jak i dla życia całego społeczeństwa.
Z tej perspektywy patrzymy na poruszane tu zagadnienia. Staramy się też uczciwie wyjaśnić to, co dotyczy życia seksualnego, ukazując je tak, jak naszym zdaniem należy, to znaczy na szerszym tle całej ludzkiej rzeczywistości.
Opracowywaliśmy nasze wypowiedzi razem. Są one wynikiem wspólnie prowadzonych rozważań i rozmów. Po prostu dzielimy się z Tobą tym, do czego w nich doszliśmy. Traktuj nas jako jednego autora i tak też będziemy się wypowiadali.
3. Kim jesteś?
Zauważ, że myśląc o sobie i stawiając pytanie: kim jestem? nie znajdziesz na to pytanie odpowiedzi w sobie samej. Można jednak dokonać zestawienia pewnych spostrzeżeń dotyczących nas samych, a oczywistych chyba dla każdego. Od tego zacznijmy nasze myślenie i spróbujmy wyciągnąć wnioski.
Różnisz się od zwierząt. Jesteś istotą rozumną. Wiesz, że istnieje prawda, możesz jej poszukiwać i ją poznawać. Dostrzegasz też, że niestety istnieje zaprzeczenie prawdy czyli kłamstwo. Masz zdolność poznawania świata Możesz go w jakimś stopniu opanować np. przez korzystanie z przemyślnych urządzeń, jak choćby długopis, aparat fotograficzny, maszyna do szycia czy komputer. Niestety, masz również możliwość niszczenia swego środowiska i przyrody.
Umiesz myśleć. Umiesz mówić czyli wyrażać swe myśli. Umiesz też kochać. To jest bardzo ważne: umiesz
miłować, jesteś zdolna do miłości i potrzebujesz jej, bo bez niej nie będziesz szczęśliwa, a przecież każdy człowiek pragnie szczęścia.
Oceniasz piękno. Potrafisz dostrzec brzydotę.
Potrafisz się uśmiechać, odczuwasz więc radość. Przeżywasz też nieraz smutek i wiesz, co to są łzy.
To nie wszystko. Masz świadomość, że istnieje dobro, do którego możesz dążyć, które możesz wybierać. Równocześnie stwierdzasz, że istnieje zło. Wiele razy sama tego doświadczyłaś. Każdy z nas bowiem doświadcza - jak to się mówi - że są pewne rzeczy, które powinniśmy czynić, ale że są również i takie czyny, od których powinniśmy się powstrzymywać. Dotyczy to nawet najprostszych spraw. Np. powinnam się przygotować do jutrzejszego sprawdzianu, albo nie powinnam przechodzić przez ulicę „na czerwonym świetle". Nie ma na świecie człowieka, który by nie przeżywał owego doświadczenia powinności.
Doświadczenie powinności może dotyczyć Ciebie samej, np. powinnam postępować uczciwie, czy nie powinnam oszukiwać. Może też dotyczyć drugiego człowieka: powinnam ci pomóc w lekcjach, albo nie powinnam ci przeszkadzać. Od tego poczucia powinności nikt z nas nie może się uchylić. Na pewno jednak czujesz to, co każdy z nas czuje, że jesteśmy jakoś wewnętrznie rozdarci: wiemy, co jest dobre, a czynimy nieraz to, co oceniamy jako złe. l wtedy pojawia się w nas świadomość winy. Świadomość ta też wyróżnia nas, jako ludzi. Jest więc wyrazem naszej godności i, jak sama rozumiesz, stoi w związku z tym, co określamy mianem sumienia.
Dotykamy tutaj problemu wolności, o której mówi się wiele. Zwraca się uwagę na to, że różne są wolności. Tutaj mam na myśli tę wolność, dzięki której możemy chcieć, umiemy wybierać, możemy decydować. Jesteśmy rzeczywiście powołani do wolności. Prawdziwie wolnym jest jednak tylko taki człowiek, który rozumiejąc swoją powinność umie wybierać dobro. Zło zniewala człowieka. Na tym polega właśnie zło palenia,"
WSTĘP . . 6
CZĘŚĆ I — Czy nasze życie ma sens?
Dla kogo i po co piszemy? 8
Pragniemy się Tobie przedstawić 9
Kim jesteś? 10
O co Ci w życiu chodzi? 13
Co jest dobre, a co jest złe? 18
Więcej mieć czy bardziej być7 . 21
Kilka myśli o rodzinie 25
Czy istnieje prawdziwa miłość? 34
Miłość - czystość - wstyd 42
Czy warto żyć i jak żyć? 47
CZĘŚĆ II — Rozwój i wychowanie
Jakich masz rodziców? . 49
Kto Ciebie uczy życia? 52
Rozwój psychoseksualny ... 61
Jak myśleć o płciowości? 64
Kobiecość i męskość 70
Mass media a zachowania seksualne .... 82
Doznanie seksualne a nasza wolność 88
Wewnętrzna wolność 97
CZĘŚĆ III - On - Ty - Was dwoje
Przyjaźń czy seks? 105
Czy istnieją porządni chłopcy? 111
Dziewictwo dzisiaj 114
Współżycie przed ślubem? 116
Czy męża się sobie wybiera? 124
Celibat ... 130
CZĘŚĆ IV - Co dalej?
Prawdziwa miłość a współżycie płciowe . . .135
Antykoncepcja 142
Kierowanie płodnością w małżeństwie . . . .145
Kobieta - kobieta? 148
Co robić, jeśli popełniliśmy błędy? 155
Co czynić już dzisiaj? 157
Copyright by Karol Meissner OSB, Bolesław Suszka
Ilustrowała s. Alicja Wenc MChr
Zdjęcie na okładce Bernhard Schmitz
ISBN 83-85203-03-6
Za zgodą władz kościelnych
Wydawnictwo Towarzystwa Chrystusowego
dla Polonii Zagranicznej HLONDIANUM
61-120 Poznań, ul. Panny Marii 4
Wydanie II poprawione. Nakład II 60.000 egz.
Skład i druk: Zakład Poligraficzny Wydawnictwa HLONDIANUM Zam. 2/2.01/92
Małżeństwo pielęgnowane, Elżbieta Sujak
Stara zasada lekarska głosi, że lepiej zapobiegać, niż leczyć. Jednym z boleśniejszych doświadczeń w poradnictwie małżeńskim i rodzinnym jest spotkanie się coraz to na nowo z cierpieniami, których można było uniknąć — którym można było zapobiec. Nie powstały one na skutek nieszczęścia ani tak zwanej złośliwości losu, a już najmniej ze złej woli. Pojawiły się niepostrzeżenie, narosły z drobnych zadrażnień i mikrourazów życia codziennego, ze spontaniczności reagowania. Czasem z rozczarowania albo zawiedzionych, a od początku nierealnych oczekiwań; niekiedy zaś z równie nierealnego spodziewania, że kochający współpartner małżeński zdoła odgadnąć nie wypowiedziane nigdy wyraźnie życzenia. Poczucie zawodu bo wiem, nawet w takiej sytuacji bywa równie dotkliwe, jak gdyby chodziło o złamanie solennego przyrzeczenia...
Co można zrobić, żeby zachować więź małżeńską od korozji codzienności? Jak wypełnić zadanie realizacji coraz to zmieniającej się miłości, będącej cennym spoiwem wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej? Jak sprostać powołaniu małżeńskie mu, w którym miłość — jak mówi adhortacja apostolska Jana Pawła II Familiaris Consortio — jest ożywiana przez wewnętrzny nieustający dynamizm, prowadzący rodzinę do coraz głębszej i mocniejszej komunii, która jest fundamentem i zasadą wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej".
Im wyższy ideał małżeństwa i rodziny, tym ostrzejszy dysonans w zestawieniu z konkretem życia codziennego i brak przystawania tego co upragnione do realizowanego. Co dzieje się — na co dzień — ze wspaniałą perłą włożoną w ludzkie dłonie?
Może lektura tej książki, pogłębiona trudem ćwiczeń i osobistą refleksją pomoże trosce o zachowanie i rozwój wartości tego, co rozgrywa się każdego dnia we wspólnocie małżeńskiej — zasługującej na to, by była pielęgnowana z całą dobrą wolą.
Spis treści
Małżeństwo pielęgnowane 5
Małżeński kontakt psychiczny 6
Najczęstsze problemy wymagające zaangażowania 12
Partnerstwo w małżeństwie 15
Trochę o rozczarowaniach 22
Bardzo ważne jest słuchanie 26
Jawność uczuć i ważność słowa „ja" 38
Jasne wyrażanie życzeń i oczekiwań 50
Wyrazy uznania i pochwały 57
Rytm bliskości i dystansu 62
Naprawdę przepraszać i naprawdę wybaczać 66
Wspólny czas: obecność i współuczestnictwo 69
Konflikty są nieuniknione 75
Przyjęcie konfliktu 78
Zasady prowadzenia rozmowy i sporu 84
Rozwiązywanie konfliktów 88
Uczciwa kłótnia małżeńska 92
Seks w małżeństwie 97
Gospodarzenie płodnością 104
0 naturalnych metodach regulacji poczęć (Teresa Kramarek) 108
Ćwiczenia dla par małżeńskich 127
Klucze do ćwiczeń 132
Księgarnia św. Jacka, Katowice 1989,, isbn 83-7030-032-4
Uleczyć zranione uczucia. Jak przezwyciężyć trudności życiowe, Martin H. Padovani
Niniejsza książka powinna uwrażliwić czytelnika na konieczność harmonijnego współistnienia w nas czynnika ludzkiego i duchowego, na ile tylko pozwoli nam na to nasza ludzka kondycja. W każdym z nas tkwią zasoby ludzkich i duchowych zdolności, często nie wykorzystanych z powodu zasłaniających je warstw niezrozumienia. Jeżeli owa książka ukaże łączność pomiędzy tymi dwoma wymiarami, a przez to usunie trochę niepotrzebnego cierpienia, które wynika z niezrozumienia - co przytrafia się nie tylko niewykształconym, ale i wykształconym -będę zadowolony.
PRZEDMOWA
Viktor Franki zauważył kiedyś, że w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat psychologia zajmowała się prawie wyłącznie ludzkim umysłem i ciałem. Wyraził on wtedy nadzieję, iż tyle samo czasu zostanie poświęcone zaniedbanemu duchowi ludzkiemu. Wiemy, co dzieje się, gdy umysł lub ciało są pozbawione niezbędnej strawy. To dziwne, niemniej jednak ignorowaliśmy spragnionego człowieczego ducha. Staliśmy się wygodnie milczący na uporczywe pytania ludzkiego ducha: pytania o to, skąd przychodzimy, co robimy, dokąd zmierzamy. Nie tylko ciało i umysł są istotnymi, współzależnymi i współdziałającymi ze sobą elementa mi naszej ludzkiej natury, ale także i duch.
Jako ludzie, nie jesteśmy jedynie wolnymi duchami lub dusza mi potrzebującymi zbawienia. Składamy się również z umysłu i ciała, i czeka nas wyboista droga przez życie, jeśli będziemy usiłowali być istotami duchowymi, nie starając się być ludźmi.
Teologia musi w jakiś sposób uwzględnić ludzką naturę człowieka, tak samo jak prawdziwa psychologia musi towarzyszyć duchowemu składnikowi tej kompozycji, którą stanowi człowiek.
Tak więc lektura tej książki, którą trzymasz w swoich rękach, uczyni cię mocniejszym. W tych esejach Martin Padovani umożliwia nam ujrzenie siebie we wszystkich trzech wymiarach: cielesnym, umysłowym i duchowym. Pomaga nam w zrozumieniu zgodności pomiędzy psychologią i wiarą. Mówi o wierze religijnej, która jest pomocna w scalaniu uczuć z wiarą w harmonijną całość. Ostrzega nas przed wiarą religijną, która może być szkodliwa.
Wiele tu pokarmu do rozmyślań. Jest to książka, która powinna być analizowana, dyskutowana w grupie albo wykorzystana do własnych przemyśleń.
Podobnie jak autor dostrzegam wiele „niepotrzebnego" ludzkiego cierpienia. Widzę nagromadzone uczucia, nigdy nie wyrażone, krępujące udręczone ludzkie istoty. Widzę ludzi, którzy próbują być religijni, nie czyniąc jednocześnie wysiłku, żeby być ludzcy. Oczywiście widzę także ludzi próbujących być ludźmi, tak jakby sama psychologia mogła ich zbawiać. Obydwa złudzenia mogą przynieść w rezultacie tylko smutek i rozczarowanie.
Dwa tematy, które porusza Martin Padovani, znakomicie rozwinięte na tych kartach, są jak dwie nogi, na których my ludzie podążamy w naszej życiowej podróży przez tę ziemię do domu Boga. Pierwszy z nich to poczucie własnej wartości, które jest kośćcem tożsamości człowieka i absolutną podstawą ludzkiego szczęścia. Drugi to poczucie osobistej odpowiedzianości. W tym kontekście często myślę o nas ludziach jako „właścicielach" albo „obwiniaczach". Albo uznajemy osobistą odpowiedzialność za nasze życie, czyny i reakcje, albo zrzucamy ją na innych.
„Właściciele" mają kontakt ze swoim wnętrzem. „Obwiniacze" uporczywie unikając odpowiedzialności, tracą siły. Poważ nie ograniczają potencjalną wiedzę o sobie: nigdy nie poznają siebie.
Nie pozwólcie, by bogactwo tej książki uległo zatraceniu. Rozwijajcie je w jakiś sposób. Całe lata wysiłku autora, włożone go w poradnictwo dla nas, zbolałych istot ludzkich, stały się dla niego swoistym laboratorium życia. Jego cenne wnioski pomogą nam tylko w takim stopniu, w jakim je przemyślimy, uczynimy własnymi i scalimy z naszym życiem. Niezwykle cenię sobie mądrość tej książki.
John Powell SJ
Loyola University, Chicago
SPIS TREŚCI
John Powell SJ: PRZEDMOWA 7
WYWIAD Z AUTOREM 13
WSTĘP 15
1. PROBLEMY
CZY KTOŚ ICH NIE MA? 19
2. RELIGIA
POKÓJ CZY ZAMĘT? 25
3. RELIGIA, PSYCHOLOGIA
ZGODA CZY NIEZGODA? 29
4. „TAKA JEST WOLA BOŻA"
CZY RZECZYWIŚCIE? 33
5. GNIEW
CNOTA CZY WADA? 39
6. PRZEBACZANIE
CZY JEST TAKŻE ZAPOMINANIEM? 53
7. SAMOPRZEBACZENIE
CZY NIE LEKCEWAŻYMY GO? 57
8. POCZUCIE WINY
BODZIEC CZY UDRĘKA? 61
9. DEPRESJA
CZY POTRAFIMY ROZMAWIAĆ O NIEJ? 69
10. SAMOKRYTYCYZM
CZY SAMOPOTĘPIENIE? 77
11. MIŁOŚĆ WŁASNA
KONFLIKT INTERESÓW? 81
12. ODDANIE
CZY ULEGŁOŚĆ? 89
13. MIŁOSIERDZIE
NA ILE SIĘ LICZY? 95
14. PRZEMIANA
CO MOŻEMY ZMIENIĆ? 103
15. KORZENIE
CZY ZNASZ SIEBIE? 113
16. AFIRMACJA
DLACZEGO JEJ POTRZEBUJEMY? 123
Tytuł oryginału
Healing Wounded Emotions Overcoming Life's Hurts
Published by Twenty-Third Publications, New London CT 06320
© Martin Padcwani 1987 © Wydawnictwo WAM, 2006
Redaktor Maria Wolańczyk
Projekt okładki i stron tytułowych Andrzej Sochacki
Wydanie drugie Wznowienie 2007, 2009
ISBN 978-83-7318-691-O
NIHIL OBSTAT. Prowincja Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego, ks. Mieczysław Kożuch SJ, prowincjał. Kraków, 10 X 1995 r., l.dz. 214/1/95.
WYDAWNICTWO WAM
ul. Kopernika 26-31-501 Kraków
tel. 012 62 93 200 • fax 012 42 95 003
e-mail: wam@wydawnictwowam.pl
DZIAŁ HANDLOWY: tel. 012 62 93 254-256 • fax 012 430 32 10
e-mail: handel@wydawnictwowam.pl Zapraszamy do naszej KSIĘGARNI INTERNETOWEJ:
http://WydawnictwoWam.pl tel. 012 62 93 260 • fax 012 62 93 261
Druk i oprawa:
Drukarnia Wydawnictwa WAM ul. Kopernika 26-31-501 Kraków
Małżeństwo i seksualizm. Pytania i odpowiedzi, James C. Dobson
„Małżeństwo i seksualizm ", pierwsza z trzech książek Jamesa Dobsona poświęconych rodzinie, skupia się na problematyce małżeństwa oraz specyfiki płci. Dobson przedstawia proces budowania udanego związku w bardzo interesujący sposób, nie ogranicza się bowiem do omówienia problemów, jakie mogą się pojawić w kolejnych etapach tego procesu, ale przedstawia małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, w którym małżonkowie budują się przez całe życie ucząc się być razem i siebie nawzajem. Może się to wydawać banalne, mało odkrywcze, wystarczy jednak przeczytać książkę Dobsona, aby się przekonać, że właśnie rzeczy oczywiste bywają najistotniejsze.
SPIS TREŚCI
Słowo od Wydawcy 8
Miłość romantyczna 17
Konflikty w małżeństwie 25
Pani domu, czyli żona przy mężu 51
Zwykłe problemy 75
Kobieta i mężczyzna 87
Istota męskości 99
Seksualizm dorosłych 121
Homoseksualizm 147
Jak sobie radzić z menopauzą? 157
10. Jesień życia 185
Słowo końcowe 193
Indeks pytań 199
Tytuł oryginału:
Dr. Dobson Answers Your Questions about Marriage and Sexuality
Przekład: Barbara Korzon
Redakcja: Joanna Złotnicka
Redakcja techniczna: Urszula Cholewińska
Korekta: Anna Lityńska
Opracowanie graficzne okładki: Joanna Złonkiewicz
Copyright for cover Photo © by ZEFA (Zentrale Farbbild
Agentur GMBH)
Copyright © 1982 by James C. Dobson
pubłished by Tyndale House Publishers, Inc.
Originally pubłished in English under the title:
Dr. Dobson Answers Your Questiom about Marriage and Sexuality
Ali rights reserved
Copyright for the Polish edition
© 1995 by Oficyna Wydawnicza „Vocatio"
Ali rights to the Polish edition reserved
Wszelkie prawa wydania polskiego zastrzeżone. Książka, ani żadna jej cześć, nie może być przedrukowywana, ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy. W sprawie zezwoleń należy się zwracać do Oficyny Wydawniczej „Vocatio", 02-792 Warszawa 78, skr. poczt. 41
ISBN 83-85435-89-1
Subskrybuj:
Posty (Atom)



